witojcie tosz to 20 dniów minło od ostatniego mjego wynóżenia
miało być o durnych produkcjach z Japonii i o produkcjach ciekawych ale bedzie o czym innym
(ku przestrodze)
2 filmy (a może i więcej)
The Book of Eli (polscy tłumacze znowu dali po garach z ta "Księgą ocalenia" .. oni film
widzieli )
The Road (polska nazwa "Droga" .... wow jestem pod wrażeniem nikt nic nie pokręcił )
widziałem na kilku portalach porównania tych produkcji i postanowiłem obejrzeć oba
zacząłem od The Book of Eli :
Nie oglądałem trailera od razu film - zaczyna sie tak że w pierwszej chwili miałem wrażenie "o
ktoś się nagrał za dużo w Stalkera" by 2 minuty potem pokazać nam prawdziwy film .. a wygląda
on następująco "o ktoś się za dużo nagrał w fallout 3 " by potem przerodzić się w "o kórwa ale
natrętny produkt placment" i dalej w "o zaczęło się ..... e nie wydawało mi się " by
ostatecznie stać sie : " czy ten film robili świadkowie Jechowy "
Film polega na tym że Denzel .. który nie gra a występuje w 2 godzinnym spocie reklamowym łażi
po jakimś takim pseudo apokaliptycznym świecie cały czas pokazuje jakiegoś ipoda i w tle
przewija się KFC i parę innych dużych firm by spotkać Gary Oldmana i trochę z nim postrzelać
i pomachać scyzorykiem i ostateczne dobrnąć do napisów końcowych a wszystko to okraszone
extremalne spłyconymi zagrywkami mesjanistycznymi które są wciskane w każdy wolny fragment
filmu miedzy reklamami produktów a strzelaniem i machaniem scyzorykiem. Machana scyzorykiem i
strzelana niema w sumie za wiele a jak jest to tylko po to by zaraz se skończyć i by film
natychmiast stracił dynamikę, co prowadzi do natychmiastowego Produkt placmentu i wynurzeń
pseudo mesjanistycznych.
15 minut nudy (no chyba że kogoś rajcuje słuchanie gadek w stylu mesjanistycznym i reklamy
ipoda) potem mamy walkę (ta co w trajlerze jest ) całe 30 sekund i kolejne 20 minut powtórki
z rozrywki gdzie nawet nam sie wydaje że już coś będzie a tu nic Denzel po prostu pogaworzył i
olał sprawę potem znowu walka 35 sekund i znowu 30 minut o niczym - ale zaczyna się już
wykluwać fabuła - poznajemy Gary Oldmana i dalej tak samo aż do końca filmu .. z tym że im
bliżej końca tym więcej mesjanizmu i głupoty.
Muzyka :
no jest w filmie ..... w Stalkerze też jest w Fallout 3 również .... no ......
Obraz:
mamy uparte onanizowanie się filtrem "sepia" ... i tak cały film
Zrealizowanie:
jedna z dłuższych reklam aspirująca do filmu ... a odpowiedzialni za to są :Albert Hughes , Allen Hughes znani z "From Hell" i "Dead Presidents" - to przykład jak nisko można upaść - wystarczy tylko dużo kasy
Denzel nawet sie nie stara , Oldman robi co może ale z gówna bata nie ukręcisz, Mila Kunis a
kto to a Mona Sux z Max Payne ...... ye SuX ....
sekwencje akcji sę na prawdę zrealizowane nie żle tylko że jest ich co kot napłakał, pozostałe
to totalne nadużywanie filtrów (zwłaszcza sepii) i epatowanie mesjanizmem
Wspomniałem ze film jest rasistowski
jest ale jest to czarny rasizm wynikający z totalnego nadużycia "poprawności politycznej"
film jest zakwalifikowany jako " Dramat, Przygodowy, Sci-Fi" .. ja bym powiedział "Dramat,
Reklama, Mad Max Whana be"
oglądało mi się go ciężko ... i wynudziłem się jak mops - nie biorą mnie pseudo mesjanistyczne
wynurzenia, a konstrukcja post apokaliptycznego świata jest mocno kulawa (acha w trajlerze jest
streszczony prawie cały film i sa w nim najlepsze ujęcia )
THE ROAD
tez trailerka nie obejrzałem
zaczyna siÄ™ jak obyczaj -_- ' i potem ....
a może napiszę to inaczej
Był taki film gdzie dziadek jechał kosiarka przez stany i film był w zasadzie o niczym czy jak
kto woli o życiu
a nazywał sie "Stright Story"
Tak the Road jest w formule jak "prosta Historia" tylko że coś się zmieniło już nie dziadek i
kosiarka a ojciec z synem i z rewolwerem, a i Stany się zmieniły opustoszały po katakliżmie a
na niektórych terenach grasują kanibale (tak samo jak w Book of Eli )
tyle tylko że ten wykreowany świat jest realistyczny
a postacie zamiast być kartonowo płaskie są dobrze zagranie - tyczy sie to głównych bohaterów
jak i tych na których po drodze się napotykają.
No właśnie po drodze bo film jest o Drodze .... nie takiej tam aswaltowej a o drodze jaka
podążamy i wyborach jakie podejmujemy .... jak w każdej drodze zwłaszcza tej w Polsce są
też wyboje i dziury i nie wszystkie udaje się ominąć.
niema co opisywać fabuły i psuć film ... chociaż tak na prawdę nie oto w nim chodzi
Film jest ładny .... jeśli można tak powiedzieć o filmie post apokaliptycznym
jest też ciekawy .. na swój sposób - jeśli ktoś nie lubi filmów drogi to go to totalne wymęczy
i wynudzi
Muzyka : a no jest i to nie takie tam pitu pitu .. za takowa odpowiada Nicki Cave
Obraz : wszystko sprawnie i ładnie - jak potrzeba to są filtry a jak nie potrzeba to niema
(bez nadużyć)
Realizacja :
odpowiada za niÄ… John Hillcoat znany z w sumie niczego ciekawego i Joe Penhall - scenarzysta
znany z "Ostatni król Szkocji" filmu który dał po garach co poniektórym a sam scenarzysta
bardzo się na nim wyrobił co widzimy w kolejnym jego filme "The Road"(czyli tym opisywanym )
w filmie ujrzymy Charlize Theron ..... no szkoda że tu znowu gra jako "ładna buzia" .... bo w
"Monster" pokazała że umie grać ... tyle ze miała poważną nadwagę (uroda jej przeszkadza w
dobrej grze a tu gra bądz co bądz żonę głównego bohatera )
Viggo Mortensen też tam gra - dobrze że ma brodę .. bo jest to aktor jednej miny a kolejnego
Aragorna bym nie zniósł - tak to jedna z głównych ról w filmie - ojciec
- na całe szczęście nie jest to film o nich a o DRODZE życia i wyborach .
Film ma w Polsce premierę 19 lutego 2010 - jesteśmy ostatni na świecie ... -_-'
edit: kino świat przełożyło na "nie wcześniej niż w kwietniu" - żenada po całości ..
podsumowujÄ…c :
Nie wiem dlaczego ludzie uparcie na różnych portalach porównują te dwa filmy i piszą o tym jak sa do siebie podobne i który lepszy ...
podobny jest tylko seting - postapokaliptyczny i to że niby są o drodze ... bo "Book of Eli" to jest niby
poza tym różni je wszystko łączne z tym że jeden to dobry film a drugi to przydługa i przy droga reklama.
naprawdę lepiej obejrzeć ponownie "mad maxa 2" w towarzystwie 2 świadków Jechowy niż męczyć się na jednym z 2 opisanych dzisiaj filmów .... sadze że sami dojdziecie o którym mowa
- ale co obejrzycie zdecydujecie sami ^-^
Magik napisał/a:
dzisiejsza recenzja w porownaniu do poprzednich jest mierna. chyba miales kiepski humor jak to pisales?
a jakbyś sę czuł gdybyś właśnie obejrzał rasistowska parodie Mad Maxa 2 tylko że bez Maxa i bez samochodów
natomiast z reklamami
a tak powoli wracają do mnie głupoty z filmu - wiec nie omieszkam się podzielić
wiecie że każdy napotkany wisielec nie dość że ma na nogach buty ale te buty zawsze maja właściwy rozmiar i Denzel może je założyć
Wielka tajemnica filmu tak naprawdę jest wyjaśniona gdzieś około 5 minuty filmu tylko trzeba film oglądać a nie wpierdalać popkorn ... (badz być z dziewczyną na filmie a nie w kinie .. ) - na to natrafiłem jak roten tomatos przejrzałem - bo ludzie pisali o zaskoczeniu na końcu - ja zaskoczony nie byłem bo oglądałem film od początku
zakładam że recenzenci po prostu przewinęli te 15 minut do 1 walki .... to cos mówi o tym jak film jest wartki ..
BTW na Roten Tomatos dostał głównie negatywne recenzje i został zakwalifikowany jako film klasy B albo i C
Granat ręczny odłamkowy (taki mały - gruszka) wrzucony pod samochód powoduje explozje jak po 5 kilo trotylu
Denzel nie dość że jest jedyny sprawiedliwy itd to jeszcze jest jedyny czarny - przecież taki aktor jak on nie będzie grał na planie z innymi czarnuchami - jest też prawdopodobnie bezpośrednim przodkiem Mace Windu w Star Warsach który znowu jest przodkiem też jedynym Lando - żaden szanujący się czarny aktor nie będzie grał pierwszoplanowej roli (ani drugo planowej)w filmie z jakimikolwiek innymi czarnymi - bo nie był by jedyny i unikalny i nie mógł by dostać nagrody za najlepszego kolorowego aktora w danym filmie (nawet Morgan Freeman w "Seven" jest jedynym czarnym w całym mieście - widać dobry aktor to się szanuje)
a wiecie że Baterie w Ipodzie są nieskończone i nawet jak się rozładują to w następnej scenie są w pełni naładowane
ok jeszcze pojadÄ™ trochÄ™ po "The Road"
chociaż nie za bardzo jest sie czego czepić bo to dobry film jest ..
ale oparty na noweli napisanej przez Cormac McCarthyego - se przypomniałem że przeczytałem to to z 3 lata temu
co jest inaczej - w noweli poziom zanieczyszczeń jest tak duży że noszą cały czas maski (wiecie te z filtrami i zintegrowanymi goglami) - w filmie nie noszą masek .. a szkoda Aragorn wyglądał by bardziej profesjonalnie w "słoniu"
w książce (o przepraszam w noweli) bardzo wyrażnie jest podkreślone że ten rewolwer to ma aż 2 kule w magazynku - w razie obrony albo na wypadek gdyby było tak beznadziejnie że należy sobie w dynie strzelić
innym aspektem który w filmie jest ale w mniejszym stopniu jest to że na ziemi wyginęła cała fauna i że ludzi są trzymani w farmach jak bydło - i z takim samym przeznaczeniem (człowiek człowiekowi szynką)
ale poza tym jest wszystko ok - polecam ( jeszcze raz szkoda że Kino świat zrobił to co zrobił )
no dobra miałem ochotę jeszcze trochę pojechać po Book of Eli ale ktoś to zrobił za mnie w pięknym stylu
Autorstwo "Tortur"
no ale czas na coś poważniejszego - szorty
"The Horribly Slow Murderer With the Extremely Inefficient Weapon"
- sam tytuł powala a film a trwa 10 minut (trailer trwa 1.30)
dzieło to jest autorstwa Richard Gale - ten co zrobił Adrenalinę (Pressure (2002))- to nie to z Stathamem
ponadto stworzył Criticized - sort bardzo fajny horrorek
sam film można obejżeć np tu : http://www.youtub...VDvgL58h_Y
co tu o nim napisać bo ja wiem obejrzyjcie sami ja sie uśmiałem jak nie wiem - urocza zabawa konwencją - i wyśmianie amerykańskich wersji azjatyckich horrorów .. (i słuszne bo te konwersje zazwyczaj ssą orzechy )
no dobra teraz pora na to dlaczego postanowiłem cos napisać
BIG BAD WOLVES http://www.vimeo....
nie widzieli - no to migusiem i oglądać
jest tio historia czerwonego kapturka utrzymana w konwencji Rezerwowych Psów Tarantino (tak Tarantino kiedyś robił dobre filmy.. potem mu przeszło ... niestety sława została i krytycy liżą mu dupsko przy każdym gównie .. jakby nie miał rączek co by się podetrzeć samodzielnie )
w filmie tym grają same sławy .... znane tylko z tego Filmu - rzec by można aktorzy jednej roli
- jeśli macie 13 minut to naprawdę warto obejrzeć kawał dobrej roboty upchnięty w szorta a którego nie powstydził by sie nikt .. (nawet by się nim chwalili )
jest nawet plakat do filmu
a moze tapetke
co do konwencji jest to nawiązanie do serii komiksów "Grimm Fairy Tales" w których nie wszystko idzie tak jak w bajce .. a zazwyczaj nic nie idzie tak jak w bajce i Wonder land okazuje się być Ry'leth .. 3 małe świnki to Skinchedzi ... i tak dalej zresztą co ja tam będę pisał to trzeba przeczytać
a na zachętę skreenik
Alicja w krainie czarów
*taka tam podpucha zrobiona przez rysowników pracujących nad ta serią - bo sam komiks jest raczej konkretnie mroczny a króliczej jest Zombi króliczkiem
ze złych niusów - będzie Avatar 2 i 3 ... jako że Avatar 1 to zrzynka z pokachontas tak zakładam że Avatar 2 będzie miał podtytuł "Avatar2: imperium kontr Atakuje" no i 3 "Avatar 3 i zakon Fenixa"
yo po długiej przerwie postanowiłem zrobić post
trafił mi w ręce do recenzji nowy Karate Kid
i tu już od razu zgrzyt jaki Karate ? w Chinach jest Kung Fu , Jacke Chan to Kung Fu Wushoo, w całym filmie niema nawet kawałka Karate (jest kilka Krat ale karate niema )
no dobra co jest ?
ano odgrzewany kotlet z lat 80 , zamiast Chainatown mamy Chiny (a co się ograniczać będziemy ? )
zamiast białego - czarny - ba poprawność polityczna FTW nomen omen tym czarnym jest Syn Willego Smitha który raczył w filmach występować bo grać to on nie umie , w przeciwieństwie do swojego syna Jadena (czy jak to sie tam odmienia ) który wykazuje jakiś potencjał .... pełzający
Fabuła - przychodzi nowy - dostaje Wjeby od łobuzów , spotyka mistrza , uczy sie , spuszcza wjeby łobuzom .. koniec filmu (za długiego o jakieś 15 ~20 minut )
no i w zasadzie wyczerpałem temat
Film jest taki sobie ... oryginał miał jakoś więcej sensu, i mniej kartonowych postaci, w zasadzie wszyscy "zli" są 1 wymiarowi - tak jedno wymiarowi że nawet imion nie maja ... nie mówiąc już o jakim kolwiek charakterze czy motywach - po prostu są (w oryginale znaliśmy ich imiona i motywy ba nawet rodziny) w zasadzie wszyscy poza Jadenem, "mamą", i Jacke Chanem są 1 wymiarowi .. mogło by ich nie być ...
jeśli widzieliście oryginał .... cóż będziecie nie dość że wiedzieli co będzie dokładnie sie działo bo sktyptu nie zmieniono nawet o ułamek (a szkoda bo można było ) to jeszcze niektóre' (całkiem sporo tych "niektórych" sceny nakręcono zacznie słabiej niż 30 lat temu ...
Jake Chan .. cóż jego kung Fu jest bardzo mocne , ale jego Angielska kuleje straszliwie ... i tak cały film .. Chan jest świetnym aktorem Chińsko języcznym i fatalnym Anglo języcznym ... kolejny film w tym języku i kolejna porażka - on po prostu nie umie sie znaleść w tym języku i mimika mu kuleje .. znacznie lepiej by był po prostu Chinczykiem ... i po swojemu dziamgal
co w filmie jest Fajne / Dobre
ano zdjęcia plenerów - są świetne .. niedziwne bo pokazują zamknięte miasto, wielki mur , świątynie i las .. kolory są urocze i nasycone wręcz soczyste .. tyle że to nie jest Film z National Geographic "Visit China" a Karate Kit ... i tak na prawdę film jest nie o tym (poza tym w co drugim filmie z chin mamy takie niesamowite kolorowe ujęcia)
muzyka ... bo ja wiem - jest ale nie moje klimaty
zabawne dialogi między dzieciakiem i jego mamą no i dozorcą (Jacke chan)
reżyserem ( a może producentem ) jest Will smith - tak to na plus bo dzięki temu sam w filmie nie występuje.
post mortem (czy jakoÅ› tak)
gdybym miał 10 letniego syna to bym go zabrał do kina na to bo w kinach na lato sa tylko jeszcze większe gnioty i słabsze remaki - chyba że dałbym mu wcześniej do obejrzenia na DVD "starocia" .. wtedy mógł by sie na mnie zeżlić ze zabieram go na to samo i to jeszcze słabiej zrobione ...
a w filmie jak i w oryginale jest "love story" .. tylko że tu jest tak niewiarygodne i tak żenująco zagrane że w ogóle sie go nie zauważa ...
OT :
no caly czas wisi mi recenzja Księcia Piersi i "Pediators" .. no i "nowego" starego Freedego